***
Angeles gwałtownie podniosła się z łóżka. Dlaczego przyśniło jej się właśnie to? Przecież to nie ona bierze jutro ślub że swoim szwagrem. Spojrzała na zegarek. 4:30.To jednak dzisiaj. Dzisiaj już na zawsze straci swoją szansę, której nigdy nie wykorzystała. Dzisiaj straci swój los na loterii nazwanej Miłością i Szczęściem. Odda go kobiecie, która w sekrecie zdradziła go.
Pozostawi w niej pustkę. Samą skórę i kości.
***
Nauczycielka śpiewu przebywała w Studiu, ponieważ był piątek. Za kilka godzin miała z niego wyjść, by przygotować się na ślub. Postanowiła po raz ostatni przećwiczyć piosenkę na ślub jej szwagra. Udała się w stronę keyboardu, po czym zaczęła śpiewać cichutko:
- It's you who
I give the most to
I'll let you go when you need room
It's you who
I give my heart to
Baby be careful
I've only got one...one...one.
-Piękna. Pewnie pisałaś ją z myślą o Germanie.-odezwał się głos zza jej pleców. Obejrzała się, a za nią stał...
-Pablo! Przestań się ciągle zakradać...!-zbeształa go Angeles. On zaś obszedł keyboard, tak, by stać z nią twarz w twarz, po czym zrobił-jak jego przyjaciółka uważała-minę małego niedźwiedzia i powiedział:
-Oj, nie gniewaj się już na mnie. Proszę.
-Jak mogłabym się gniewać na mojego bezbronnego misia?-zaśmiała się -Czekaj, czekaj. Bezbronnym misiem byłem w przedszkolu. Teraz jestem dorosłym niedźwiedziem.- przy ostatnim zdaniu wypiął pierś i zniżył głos. Kobieta tylko zaśmiała się ukazując rządek białych zębów i poczochrała jego czuprynę. Po chwili oboje wybuchnęli gromkim śmiechem.
-Angie...?-tą chwilę przerwał czekoladooki brunet, który właśnie wszedł do sali. Dwójka zamilkła i wybiła wzrok w przybyłego.
-German...Coś się stało?-zapytała, a w jej głosie można było wyczuć nutę chłodu.
-Chciałem tylko spytać, czy wszystko już masz przygotowane z Violettą na uroczystość?
-Tak, już od dawna. A teraz, przepraszam. Pójdę się przygotować. Do zobaczenia.-i wyszła.
Mężczyźni tylko popatrzyli po sobie, po czym Pablo odezwał się:
-Nie wiesz, co tracisz.
***
Stanęła przed drzwiami. Mogła jeszcze zawrócić. Mogła uciec i zostawić to wszystko za sobą. Nie, nie mogła tego zrobić siostrzenicy. Nie mogła jej zostawić w tak trudnym dla niej dniu. Kiedy położyła dłoń na drzwiach, one same się otworzyły i stanął w nich Ramallo z pochmurną miną. Kiedy zobaczył kobietę, odrazu uśmiechnął się szczerze.
-Panienka Angeles! Wejdź proszę. Violetta czeka na ciebie na górze.-po tych słowach dziewczyna udała się na górę. Pokonała schody, doszła do drzwi i delikatnie zapukała. Odpowiedział jej delikatny dziewczęcy głos, zezwalający na wejście. Gdy wstąpiła do pokoju uderzył ją zapach waniliowo-jaśminowych perfum i prawie przewróciła się potykając o porozrzucane na podłodze ubrania.
-Vilu? Jesteś tam?-zza rogu szafy wyłoniła się nastolatka. Ubrana była w kremową sukienkę z długim rękawem rozszerzaną u dołu i przepasaną w tali brokatowym paskiem. Na włosach miała opaskę z doczepianymi stokrotkami. Jedynie jej smutna mina psuła całokształt. Dziewczyna, gdy zobaczyła ciotkę, wydała z siebie pisk o wysokiej częstotliwości i przytuliła kobietę.
-Angie!Angie!Angie! Pięknie wyglądasz!-okręciła nauczycielkę wokół własnej osi, przez co jej chabrowa sukienka z koronkowymi plecami również poszła w ruch.
-Violu. Obawiam się, że już musimy iść.-odrzekła smutno. Nastolatka chwyciła jej rękę, po czym obie udały się w stronę ogrodu, gdzie miała się odbyć uroczystość.
***
Zasiadła przy fortepianie i popatrzyła na siostrzenicę zajmującą miejsce przy mikrofonie. Ułożyła partytury przed sobą i poprawiła swój mikrofon. Pierwszą piosenką miało być Ahi Estare, więc przygotowała gitarę. Ćwiczyły tą piosenkę wiele razy i za każdym razem wychodziła wprost magicznie. Goście zaczęli się schodzić. Dojrzała kilku przyjaciół Violetty, ale mnóstwo twarzy było nieznanych. Wśród siedzących przybyłych w pierwszym rzędzie dojrzała Pablita, który pomachał nieśmiale. Uśmiechnęła się na jego widok, ale po chwili mina jej zrzedła, gdy zobaczyła Louisa. Ten udał się w jej stronę, ale ona wstała i odeszła. Po chwili złapał ją za ramię i odwrócił w swoją stronę.
-Angie, chcę porozmawiać.
- Zrozum, że nie mamy o czym! Nie powinieneś rozmawiać ze mną, tylko z Val. Chcecie to ukrywać do końca? Przecież za kilka minut ona bierze ślub. Przemyśl to, zanim będzie za późno.- wróciła do instrumentów i zaczęła stroić gitarę. Kilka chwil później dostrzegła Jego. Ubrany był w czarny garnitur i elegancką muszkę w kolorze ciemnego karminu. Jego spojrzenie było dosyć niepewne, nie tak zapełnione miłością jak podczas ślubu z Marią. Wtedy spojrzał na nią. W jego oczach pojawiły się iskierki, a na twarz mimowolnie wcisnął się banan. Ona z trudem odkleiła od niego wzrok i spojrzała na Ramallo, który dawał jej i siostrzenicy znak, by zaczęły grać. Ona złapała gitarę akustyczną i wydała z niej pierwsze dźwięki, co uciszyło tłum. Po chwili Violetta dołączyła do tego swój śpiew:

-Mi corazón busca sin parar
una estrella en lo alto de este mar
si pudieras alumbrarme un camino hacia ti
es posible que te pueda encontrar,
cada mañana pienso en tu voz
y el momento en que te veo llegar
si esta vida se enamora de nuestra pasión
algún día nos podrá juntar
Tan solo dime donde yo estaré
entre mis brazos yo te cuidare
como mil almas inseparables
y soñar un beso sin final
dime si ahí algo que yo pueda hacer
para esconderte dentro de mi ser
yo se que sucederá
tu mitad y mi mitad muy pronto ya se encontraran
no por casualidad-kiedy rozbrzmiewały dźwięki piosenki na rozłożony długi, czerwony dywan weszła Valeria. Była ubrana w śnieżno-białą, dopasowaną do ciała suknię, pokrytą kononką. Wyjątkowo wyprostowane włosy ozdabiała opaska pleciona z złotych łańcuszków. W połowie refrenu stała już na wprost Germana, trzymając go za ręce. Po ostatnim słowie Violi urzędnik zaczął mówić:
- Szanowni państwo! Miłość to uczucie, które jest jednym z najsilniejszych i najbardziej znaczących przeżyć w życiu człowieka. Człowiek rodzi się z miłości, dla miłości i do miłości. Jest wiele wyrazów miłości, może ona być skierowana do dziecka, kobiety, ojczyzny, boga. Warto żyć dla kogoś, kogo kochamy. Jednym słowem warto żyć dla miłości, ale trzeba umieć z nią żyć. O tym, że potrafią żyć z miłością przekonani są nasi dzisiejsi narzeczeni: German i Valeria. Za chwilę, przed wami wszystkimi miłość swoją potwierdzą i na zawsze złączą się w jedno.- w między czasie ciotka i siostrzenica zamieniły się miejscami. Nastolatka dotknęła palcami klawisze i nauczyciekla zaczęła śpiewać:
Seems like I'm falling in love
I feel, heaven under my feet
Wrapped up in silky sheets
Come lay your head down next to me
Oh oh
It's you who
I give the most to
I'll let you go when you need room
It's you who
I give my heart to
Baby be careful
I've only got one-jedna mała łza popłynęła po jej policzku. Niezauważalnie ją starła i zajęła miejsce obok Pabla, który ścisnął mocno jej dłoń i pocałował w policzek. Po chwili urzędnik odezwał się:




