poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział 5

Ponieważ komórkowy blogger mi na to nie pozwala, skreślenia wyglądają tak:<skreślenie>
***
-To co z tą sytuacją Studia, o której mówisz Gregorio?- spytała nowoupieczona właścicielka.
-Studio popadło w straszliwe długi! Są większe niż moja lista negatywnych cech Pabla!-wypowiedź nauczyciela tańca poprzedził chichot Jackie.
-Oj, na pewno coś da się zrobić. A koncert charytatywny?
-Bez prądu i wody? Angeles pogódź się z tym, że Studio trzeba zamknąć.-pierwszy raz w życiu, nie przekręcił jej imienia.
-Nie! Powiedzcie uczniom, żeby jutro przyszli normalnie. Mam jeszcze całą noc na przemyślenia. Do zobaczenia.-rzuciła i wyszła
***
Sama droga do domu zajęła jej godzinę, bo pochłaniała się głęboko w rozmyśleniach o Studiu. Wreszcie, doszła do swojej kamienicy. Pokonała zwinnie schody i już po chwili znalazła się przed drzwiami mieszkania. Zapukała, ale nikt jej nie odpowiedział. Czyżby Louis'a nie było w domu?( dla tych co zapomnieli: Louis mieszka z Angie) Zaczęła grzebać w nieskończonej otchłani swojej torebki. No cóż, było tam wiele potrzebnych rzeczy, ale za wiele. W pewnym momencie zdenerwowała się i wysypała wszystko na pobliski parapet. Czego tam nie było! Cukierki, partytury, zeszyty, jej telefon, portfel, <łom na bandytów> i... klucze! Zebrała i wrzuciła wszystko z powrotem do "otchłani". Przekręciła klucz w zamku. Otworzyła drzwi, weszła i od razu w oczy rzuciła się jej żółta karteczka leżąca na blacie w kuchni. Podeszła bliżej i przeczytała jej treść:
Dostałem pracę w klubie nocnym.
Będę wracał rano.
Trzymaj za mnie kciuki.
Buziaki, Louis
***
Około  godziny siedemnastej, przypomniała sobie o Studio. Nagle wpadła na genialny pomysł. Chwyciła za telefon, wybrała numer i czekała na połączenie. Po chwili w słuchawce odezwał się głos:
-Halo?
-Cześć, Ramallo. Tu Angie. Mam do ciebie sprawę. Mógłbyś wpaść do mnie za pół godziny?
- A mogę wiedzieć, o jaką sprawę chodzi?
- <No, musimy dokończyć sprawy z przeszłości...kotku> O Studio. Popadło w straszne długi i chciałam przejrzeć papiery, ale za bardzo się na tym nie znam.
-Dobrze. Będę niedługo. Do zobaczenia.
-Dziękuję Ramallo.
***
Dwadzieścia minut później usłyszała pukanie do drzwi. Otworzyła je, a ku jej zdziwieniu za nimi nie stał przygarbiony Ramallo, tylko German uśmiechający się głupkowato. Z początku, zamurowało ją i patrzyła się w jego piękne oczy, ale wyrwała się z transu i zapytała:
- German... Co ty tu właściwie robisz?
- Przyszedłem ci pomóc.
- Pomóc? A niby w czym?- zapytała kpiąco
- W życiu...- odparł uwodzicielskim tonem, po czym chwycił ją w pasie i zaczął namiętnie całować...
-...to, wpuścisz mnie do środka?- ocknęła się że swoich marzeń. German cały czas przed nią stał, dziwnie jej się przyglądając.
- Tak, tak wchodź. - wypuściła go i zamknęła drzwi- Spodziewałam się Ramallo.
- Nie mógł przyjść. To nawet dobrze.
-Mówiłeś coś?- zapytała
-Nie, nie nic.- usiadł z blondynką na kanapie- No, to pokaż co tam masz.
***
Następne siedem godzin spędzili na doszukiwaniu się jakichkolwiek nieprawidwołości w rachunkach Studia. Nie odbyło się też bez różnych śmiechów i chichów. Oczy nauczycielki same zamykały się. Brunet wielokrotnie przekonywał, żeby położyła się, a on skończy to sam. Ona jednak za każdym  razem wykręcała się i narzucała coraz to nowsze tematy do rozmowy. W pewnym momencie ziewając, zapytała:
- A ta twoja Valeria, się o ciebie nie martwi? Przecież jest już po północy, a ciebie nie ma w domu.
- Val ma pracę nocną. -odpowiedział krótko, nie odrywając wzroku od dokumentów- A ten twój Luis?
-Luis też ma pracę nocną. Pracuje w klubie <gogo> nocnym. Ciekawy zbieg okoliczności, prawda German?- spojrzała na niego, a on zrobił to samo. Uśmiechali się do siebie delikatnie i zatapiali w swoich oczach. W pewnym momencie odezwał się, łapiąc jej rękę:
-Pomogę Studiu, jak tylko mogę. Opłacę zaległe rachunki, będę was wspierał jak tylko mogę finansowo. Zobaczysz, jeszcze wyjdziecie na prostą.
-German, dlaczego ty to wszystko robisz?
- Bo cię kocham...-przy ostatnim słowie zniżył głos-... i zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa.
Przybliżył się do niej. Sytuacja powtórzyła się kolejny raz. On chciał ją pocałować, ona również tego pragnęła, ale zachowywała resztki rozsądku. Oboje zobowiązali się do czegoś. Do swoich partnerów. Popatrzyła w jego oczy. Wiedział, co chciała mu powiedzieć. Odsunął się.
-Zrobię herbatę.-mruknął i zniknął w odmętach kuchni. Co on sobie wogóle myślał? Że ucieknie od ukochanego,  by być z innym facetem i to w związku? Cieszył się, że przynajmniej może widzieć ją szczęśliwą. W przeciwieństwie do jego. Od pewnego czasu Valeria była jakaś dziwna. Unikała rozmów, często gdzieś wychodziła, na nic nie miała czasu... I jeszcze ta nocna zmiana. Po 20 minutach<tylko Sierota potrafi zaparzać herbatę 20 min xD> wrócił z dwoma parującymi kubkami do  salonu. Kiedy nachylił się nad kanapą, ujrzał słodko chrapiącą Angeles. Odłożył kubki na komodę i wziął dziewczynę na ręce. Kiedy już znalazł jej pokój, wszedł i ułożył ją delikatnie na łóżku. Przykrył kocem, by nie zmarzła i powiedział półszeptem:
-Dobranoc, kochana. Wyśpij się, mam dla ciebie niespodziankę.- odrzekł, po czym pocałował ją w czoło i wyszedł. Przy drzwiach od sypialni jeszcze odwrócił się i zobaczył, że Angie delikatnie uśmiecha się przez sen.
***
Rozdział na prośbę Anonimka, który domagał się go po tu cytuję:"prawie miesiącu". German robi herbatkę. Życiowe przemyślenia. Ma ktoś pomysł, dlaczego Valeria i Louis tak  nagle dziwnie znikają?Zapraszam do komentowania!
Chocolatelove

5 komentarzy:

  1. luis i ta, ta , ta.... (nienawidze jej -,-) w jedym kubie (gogo ;D) PRZYPADEG? NIE SONDZE ! geramngie TAK BLISKO a jednak nie... ale ja widze , on tęskni , bardzo ... aż mi go szkoda ... jej też zresztą... i siebie też ŻE MUSZE CZEKAĆ NA 1 BESO. (<--- kropa nienawiści)
    ROZDZIAŁ JAK ZWYKLE MEGA <3 KOCHAM CIE ZA TO<3 mam nadzieje że w niedalekiej przyszłości next ;>> super, super, suuuuuuuuuuper ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział, fajnie piszesz, czekam na więcej 😁

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten rozdział jest taki słodki :***
    Valeria i Luis? Klub gogo powiadasz? Ona- rura, on-hahaha :D
    Tak jak piszę Gabriella w niedalekiej przyszłości (NEXT)- Germangie.
    To nie prośba!!! Znam ważnych ludzi! (Chuck Norris, Duda, Obama, Komorowski, Tusk i jeszcze więcej!) ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Supeeeeer rozdzialik, czekam na nexta ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  5. No no no ;D Oni (Val i Luis) na pewno mają romans! To jest zbyt duży zbieg okoliczności! Już ja wiem aż za dobrze na czym polega ta ich "nocna zmiana" xD Zboczuchy...
    German robiący herbatę przez 20 minut? Serio? xD No cóż... jedni się zmieniają, ale sierota sierotą zostanie już zawsze ;D
    Podsumowując- Extra rozdział i czekam na next (i niespodziankę Germana :D) :**

    OdpowiedzUsuń