czwartek, 30 lipca 2015

Rozdział 9

-Możesz pocałować pannę młodą.-wyleciało z ust urzędnika. Jej już teraźniejszy mąż podniósł z jej twarzy firankę welonu. Ujrzała uśmiechniętą twarz Germana. Po chwili para złączyła się w pocałunku...
***
Angeles gwałtownie podniosła się z łóżka. Dlaczego przyśniło jej się właśnie to? Przecież to nie ona bierze jutro ślub że swoim szwagrem. Spojrzała na zegarek. 4:30.To jednak dzisiaj. Dzisiaj już na zawsze straci swoją szansę, której nigdy nie wykorzystała. Dzisiaj straci swój los na loterii nazwanej Miłością i Szczęściem. Odda go kobiecie, która w sekrecie zdradziła go.
Pozostawi w niej pustkę. Samą skórę i kości.
***
Nauczycielka śpiewu przebywała w Studiu, ponieważ był piątek. Za kilka godzin miała z niego wyjść, by przygotować się na ślub. Postanowiła po raz ostatni przećwiczyć piosenkę na ślub jej szwagra. Udała się w stronę keyboardu, po czym zaczęła śpiewać cichutko:
- It's you who
I give the most to
I'll let you go when you need room
It's you who
I give my heart to
Baby be careful
I've only got one...one...one.

-Piękna. Pewnie pisałaś ją z myślą o Germanie.-odezwał się głos zza jej pleców. Obejrzała się, a za nią stał...
-Pablo! Przestań się ciągle zakradać...!-zbeształa go  Angeles. On zaś obszedł keyboard, tak, by stać z nią twarz w twarz, po czym zrobił-jak jego przyjaciółka uważała-minę małego niedźwiedzia i powiedział:
-Oj, nie gniewaj się już na mnie. Proszę.
-Jak mogłabym się gniewać na mojego bezbronnego misia?-zaśmiała się -Czekaj, czekaj. Bezbronnym misiem byłem w przedszkolu. Teraz jestem dorosłym niedźwiedziem.- przy ostatnim zdaniu wypiął pierś i zniżył głos. Kobieta tylko zaśmiała się ukazując rządek białych zębów i poczochrała jego czuprynę. Po chwili oboje wybuchnęli gromkim śmiechem.
-Angie...?-tą chwilę przerwał czekoladooki brunet, który właśnie wszedł do sali. Dwójka zamilkła i wybiła wzrok w przybyłego.
-German...Coś się stało?-zapytała, a w jej głosie można było wyczuć nutę chłodu.
-Chciałem tylko spytać, czy wszystko już masz przygotowane z Violettą na uroczystość?
-Tak, już od dawna. A teraz, przepraszam. Pójdę się przygotować. Do zobaczenia.-i wyszła.
Mężczyźni tylko popatrzyli po  sobie, po czym Pablo odezwał się:
-Nie wiesz, co tracisz.
***
Stanęła przed drzwiami. Mogła jeszcze zawrócić. Mogła uciec i zostawić to wszystko za sobą. Nie, nie mogła tego zrobić siostrzenicy. Nie mogła jej zostawić w tak trudnym dla niej dniu. Kiedy położyła dłoń na drzwiach, one same się otworzyły i stanął w nich Ramallo z pochmurną miną. Kiedy zobaczył kobietę, odrazu uśmiechnął się szczerze.
-Panienka Angeles! Wejdź proszę. Violetta czeka na ciebie na górze.-po tych słowach dziewczyna udała się na górę. Pokonała schody, doszła do drzwi i delikatnie zapukała. Odpowiedział jej delikatny dziewczęcy głos, zezwalający na wejście. Gdy wstąpiła do pokoju uderzył ją zapach waniliowo-jaśminowych perfum i prawie przewróciła się potykając o porozrzucane na podłodze ubrania.
-Vilu? Jesteś tam?-zza rogu szafy wyłoniła się nastolatka. Ubrana była w kremową sukienkę z długim rękawem rozszerzaną u dołu i przepasaną w tali brokatowym paskiem. Na włosach miała opaskę z doczepianymi stokrotkami. Jedynie jej smutna mina psuła całokształt. Dziewczyna, gdy zobaczyła ciotkę, wydała z siebie pisk o wysokiej częstotliwości i przytuliła kobietę.
-Angie!Angie!Angie! Pięknie wyglądasz!-okręciła nauczycielkę wokół własnej osi, przez co jej chabrowa sukienka z koronkowymi plecami również poszła w ruch.
-Violu. Obawiam się, że już musimy iść.-odrzekła smutno. Nastolatka chwyciła jej rękę, po czym obie udały się w stronę ogrodu, gdzie miała się odbyć uroczystość.
***
Zasiadła przy fortepianie i popatrzyła na siostrzenicę zajmującą miejsce przy mikrofonie. Ułożyła partytury przed sobą i poprawiła swój mikrofon. Pierwszą piosenką miało być Ahi Estare, więc przygotowała gitarę. Ćwiczyły tą piosenkę wiele razy i za każdym razem wychodziła wprost magicznie. Goście zaczęli się schodzić. Dojrzała kilku przyjaciół Violetty, ale mnóstwo twarzy było nieznanych. Wśród siedzących przybyłych w pierwszym rzędzie dojrzała Pablita, który pomachał nieśmiale. Uśmiechnęła się na jego widok, ale po chwili mina jej zrzedła, gdy zobaczyła Louisa. Ten udał się w jej stronę, ale ona wstała i odeszła. Po chwili złapał ją za ramię i odwrócił w swoją stronę.
-Angie, chcę porozmawiać.
- Zrozum, że nie mamy o czym! Nie powinieneś rozmawiać ze mną, tylko z Val. Chcecie to ukrywać do końca? Przecież za kilka minut ona bierze ślub. Przemyśl to, zanim będzie za późno.- wróciła do instrumentów i zaczęła stroić gitarę. Kilka chwil później dostrzegła Jego. Ubrany był w czarny garnitur i elegancką muszkę w kolorze ciemnego karminu. Jego spojrzenie było dosyć niepewne, nie tak zapełnione miłością jak podczas ślubu z Marią. Wtedy spojrzał na nią. W jego oczach pojawiły się iskierki, a na twarz mimowolnie wcisnął się banan. Ona z trudem odkleiła od niego wzrok i spojrzała na Ramallo, który dawał jej i siostrzenicy znak, by zaczęły grać. Ona złapała gitarę akustyczną i wydała z niej pierwsze dźwięki, co uciszyło tłum. Po chwili Violetta dołączyła do tego swój śpiew:

-Mi corazón busca sin parar
una estrella en lo alto de este mar
si pudieras alumbrarme un camino hacia ti
es posible que te pueda encontrar,
cada mañana pienso en tu voz
y el momento en que te veo llegar
si esta vida se enamora de nuestra pasión
algún día nos podrá juntar 

Tan solo dime donde yo estaré
entre mis brazos yo te cuidare
como mil almas inseparables
y soñar un beso sin final
dime si ahí algo que yo pueda hacer
para esconderte dentro de mi ser
yo se que sucederá
tu mitad y mi mitad muy pronto ya se encontraran
no por casualidad-
kiedy rozbrzmiewały dźwięki piosenki na rozłożony długi, czerwony dywan weszła Valeria. Była ubrana w śnieżno-białą, dopasowaną do ciała suknię, pokrytą kononką. Wyjątkowo wyprostowane włosy ozdabiała opaska pleciona z złotych łańcuszków. W połowie refrenu stała już na wprost Germana, trzymając go za ręce. Po ostatnim słowie Violi urzędnik zaczął mówić:
- Szanowni państwo! Miłość to uczucie, które jest jednym z najsilniejszych i najbardziej znaczących przeżyć w życiu człowieka. Człowiek rodzi się z miłości, dla miłości i do miłości. Jest wiele wyrazów miłości, może ona być skierowana do dziecka, kobiety, ojczyzny, boga. Warto żyć dla kogoś, kogo kochamy. Jednym słowem warto żyć dla miłości, ale trzeba umieć z nią żyć. O tym, że potrafią żyć z miłością przekonani są nasi dzisiejsi narzeczeni: German i Valeria. Za chwilę, przed wami wszystkimi miłość swoją potwierdzą i na zawsze złączą się w jedno.- w między czasie ciotka i siostrzenica zamieniły się miejscami. Nastolatka dotknęła palcami klawisze i nauczyciekla zaczęła śpiewać:
-I love, watching your every move
Trying to get close to you
Seems like I'm falling in love
I feel, heaven under my feet
Wrapped up in silky sheets
Come lay your head down next to me

Oh oh

It's you who
I give the most to
I'll let you go when you need room
It's you who
I give my heart to
Baby be careful
I've only got one
-jedna mała łza popłynęła po jej policzku. Niezauważalnie ją starła i zajęła miejsce obok Pabla, który ścisnął mocno jej dłoń i pocałował w policzek. Po chwili urzędnik odezwał się:
-Przejdźmy teraz to formalności. Zanim złączę tą parę w związek małżeński, tego kto się nie zgadza,proszę o powiedzenie tego teraz lub zamilknięcie na wieki.-nastała chwila ciszy, o dziwo prawie wszyscy, łącznie z Germanem spojrzeli w kierunku  Angeles, która skutecznie unikała ich wzroku. Po chwili ktoś niespodziewanie wykrzyczał:
-Ja! Ja nie chcę tego małżeństwa!-słowa te wydostały się z ust...
*********************************************************************************
Długo oczekiwany rozdział dziewiąty!
Komentujcie! Wyrażajcie opinię! Są obrazki!

Miłych wakacji!


środa, 1 lipca 2015

Rozdział 8


-To już będzie ostatni raz. Raz, dwa i trzy!-blondynka właśnie prowadziła lekcję w klasie Violetty. Dopracowywali właśnie wspólnie stworzoną piosenkę. Kiedy gitara wydała pierwsze dźwięki, salę wypełniły zgrane głosy uczniów:
- Yo solo quiero cantar
Tocar tu alma con mi voz
Yo solo quiero bailar
Dar alas al corazón
Alas al corazón
Porque la musica es vocación
Es mi pasión (mi pasion)
No es obsesión es lo que soy
La musica es mi verdad
Y no voy a enganar- zakończyli delikatnie. Usłyszeli brawa nauczycielki, która zachwycona siedziała na biurku, jak miała to w zwyczaju. Po chwili odezwała się:
-Cudownie! Ćwiczcie w domu i jeśli macie jakieś propozycje, to śmiało!- mówiła nauczycielka do wychodzących podopiecznych. Właśnie komponowali nową piosenkę, która była odzwierciedleniem ich życiowej pasji. Mimo, że piosence brakowało jeszcze zwrotek, już wzbudzała duże emocje. Co można było jeszcze dodać? Nauczycielka wzięła na kolana zeszyt, gdzie zapisywała swoje piosenki i zaczęła go kartkować. Wpisywała poszczególne frazy, wyrażenia, zdania. Ubrała  to w odpowiednie słowa, po czym podeszła do keyboardu i zaczęła grać pewną melodię. Po chwili dołączyła słowa:
- Esta es una historia sin final
Empezo como un cuento y no acabara
Habla de pasión en mi profesión
Es donde yoy y quien soy
Es mas fuerte que yo 
Si una nota suena en mi interior
Me vuelvo el cantante y la canción
Me vuelvo luna y tambien sol

Yo solo quiero cantar
Tocar tu alma con mi voz
Yo solo quiero bailar
Dar alas al corazón
Alas al corazón
Porque la musica es vocación
Es mi pasión (mi pasion)
No es obsesión es lo que soy
La musica es mi verdad
Y no voy a enganar

Usłyszała brawa. Kiedy podniosła wzrok zobaczyła uśmiechniętą Violettę stojącą przed instrumentem.
-Długo tu stoisz?-zapytała kobieta
-Taaak, a ta piosenka jest świetna!-wyszczerzyła się jeszcze bardziej
-Oj, już nie przesadzaj.
-Nie, nie. Kocham wszystko: tekst, muzykę, tonację. Jest idealna!
-Brakuje jej jeszcze tylko jednej zwrotki. Vilu...-postanowiła zmienić temat- Jak tam idą przygotowania do ślubu twojego taty i Valerii?
Nastolatka widocznie zmarkotniała. Widać było, że nie jest szczęśliwa z tego powodu. Po chwili odezwała się:
-Dobrze... Chyba już pójdę, nie będę ci przeszkadzać.- po tych słowach wyszła. Kiedy kobieta miała zamiar już zbierać się do domu, przypomniała sobie, że za kilka dni właśnie na tej uroczystości musi zaśpiewać. Postanowiła napisać nową piosenkę, specjalnie na tą okazję. O czym miała napisać? Ktoś mądry mógłby powiedzieć, że o miłości. Łatwo mówić. Pamiętała, jak codziennie zakochiwała się w nim od nowa. Codziennie coraz bardziej. Skupiła się na tych chwilach. Pamiętała jak kochała oglądać każdy jego ruch. Jak czuła niebo pod stopami. Jak był spełnieniem jej marzeń. Wtedy nacisnęła klawisze i słowa same poleciały z jej ust:

- I love, watching your every move
Trying to get close to you
Seems like I'm falling in love
I feel, heaven under my feet
Wrapped up in silky sheets
Come lay your head down next to me

Oh oh

It's you who
I give the most to
I'll let you go when you need room
It's you who
I give my heart to
Baby be careful
I've only got one


***
-Pablo! Nie uwierzysz, kto dzwonił!- Angeles wpadła do sali niczym burza, ściskając telefon w ręcę.
-No słucham.
-Kojarzysz Juilliard School w Nowym Yorku?
-Oczywiście. Przecież to jedna z najlepszych muzycznych uczelni na świecie. Każdy muzyk powinien chociaż o niej usłyszeć.
-No właśnie. I oni chcą utworzyć oddział muzyczno-artystyczny w Buenos Aires. Już nawet kończą, bo postanowienie wyszło kilka lat temu. Specjalnie budują nowy budynek i..
-Czekaj.-przerwał jej- Czy to, co budują przed Studiem to to, o czym myślę?- Angie energicznie pokiwała głową. Rzeczywiście, od kilku lat przed szkołą muzyczną budował się pewien budynek, o bardzo ciekawym wyglądzie. Przecież wielokrotnie dźwięk młotu pneumatycznego przeszkadzał w lekcjach i zagłuszał śpiew uczniów. Trzeba było tylko skojarzyć fakty. 
-I oni dzwonili i... Zapytali się, czy Studio nie chce dołączyć do nich i stworzyć instytucję, gdzie uczniowie mogą uczęszczać do Studia, a potem na studia muzyczne w sąsiednim budynku. Czy to nie wspaniały pomysł?
-No nie wiem. Dasz sobie radę?
-No chyba mi pomożesz, prawda?
-Jak bym nie mógł? Zmusiłabyś mnie do tego siłą.-zaśmiał się
-Oni spadli nam z nieba! Studio będzie miało się z czego utrzymać, bo zapewnili nas, że pomogą nam finansowo. Potem będziemy mogli zorganizować koncert, nowy nabór...
-Hej, hej spokojnie. Jeszcze nawet nie popisałaś z nimi umowy.-zaśmiał się Pablo- Tylko nie przemęcz się za bardzo. Pamiętaj, że my zawsze ci pomożemy. Przynajmniej ja napewno.-przytulił ją i ucałował w głowę.


-A... Jak tam z Germanem?- wiedział, że zaczął drażliwy temat, ale widział,że wszystko kumulowało się w niej i nie byłaby w stanie sama wyznać swoich uczuć. Dziewczyna westchnęła cicho.
-A jak ma być? W przyszłym tygodniu bierze ślub z tą całą Valerią. Napisałam nawet piosenkę...
-Dla Valerii?-zapytał zdezorientowany
-Nie, na ich ślub. German mnie poprosił. Jestem ciekawa, czy zaprosił Jade.
-A niby czemu miałby ją zaprosić?
-Do przerwania ślubu.-uśmiechnęła się- Gdyby w trakcie się rozmyślił.
-Oj Angie.
-No co?!
-Już nieważne. Chodź, podprowadzę cię do domu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

WAKACJE!
W dzisiejszym rozdziale dużo piosenek. Ta śpiewana przez uczniów to ,,Es mi pasion'', a piosenka Angie-Shayna Zaid- It's you.
Komentujcie, polecajcie i czytajcie!