niedziela, 3 maja 2015

Rozdział 3

-Chłopak...?-powiedział dość zdziwionym tonem pan domu
-Tak,Germanie. Coś nie tak?-spytała blondynka uśmiechając się lekko i przytulając do Włocha. Pan Castillo wypuścił powietrze z ust,by ochłonąć i powiedział rozglądając się dokładnie po kątach salonu:
-Nie...Nie. cieszę się,że...że jesteś szczęśliwa i...i masz kogoś. Oczywiście myślę dalej,że...
-Że co?-przerwała mu
-Że ja...Ja jestem...O ciebie...No wiesz. Ten tego.
-Czy dobrze zrozumiałam,że szanowny pan German Castillo jest o mnie zazdrosny?-spytała z łobuzerskim uśmieszkiem. On podniósł na nią wzrok i zobaczył,że wszyscy domownicy oczekują na odpowiedź z zapartym tchem. Już miał zacząć mówić,kiedy przez drzwi weszła niska blondynka o przyjaznych oczach koloru głębokiego błękitu.
-Och!Jak dobrze, że już jesteś Val.-powiedział Castillo wyraźnie ucieszony przybyciem kobiety. Na oko Angeles miała około 35 lat i wydawała się miła. Chociaż Angie nauczyła się,że pozory czasem mylą.
-Nie przedstawisz nas sobie?-spytała ciotka Violetty wyraźnie podirytowana widokiem jej szwagra klejącego się do tej kobiety.
-To jest Valeria. Moja DZIEWCZYNA.-mężczyzna wyraźnie zaakcentował ostatni wyraz.-Coś nie tak,Angie?
-Nie,nie. Wszystko wspaniale.-wymramrotała,po czym podała rękę Valerii i powiedziała:
-Miło mi cię poznać. Jestem Angeles,ale mów mi Angie. A to... to jest Luis.-wzkazała na swojego chłopaka. Nowo poznana kobieta przyjaźnie popatrzyła się na Angeles,a potem przeniosła wzrok na Włocha. Ich spojrzenia spotkały się,a ona zatopiła się w jego oczach. Ich blask pochłonął ją całkowicie. Ogarnęła blond kosmyki z twarzy, po czym wyciągnęła rękę, którą Włoch delikatnie ucałował. Odwzajemniła jego uśmiech,przez co w jej policzkach pojawiły się delikatne dołeczki. Mogliby tak stać i patrzeć się na siebie w nieskończoność,gdyby nie usłyszeli znaczącego chrząknięcia Angeles- Mój chłopak.
-O ile się nie mylę, jesteś ciocią Vilu?-Angie przytaknęła- Może zostaniecie na kolacji? Violetta na pewno by się ucieszyła,a my poznamy się lepiej. -propozycja Val bardzo spodobała się wszystkim oprócz dwóch osób.
-Myślę,że to nie najlepszy pomysł.-powiedzieli niemal jednocześnie German i Angie. Nie chcieli spędzać za dużo czasu w swoim towarzystwie, przez sytuację z przed kilku minut.
-Oj ciociu! Proooszę!- Violetta dopieła swego.
-No dobrze
***
Kilka minut później nastolatka i jej ciotka siedziały  w różowej kwaterze tej pierwszej i opowiadały sobie historie, które zdarzyły się przez ten okres, który się nie widziały. W pewnym momencie Vilu zaczęła temat:
-Angieee...-przeciągnęła jej imię-A ten Luis... To ty go kochasz?
-Oczywiście,że tak, słońce.
-A co z moim tatą?
Kobieta westchnęła
-Przecież dobrze wiesz, że twój tata jest z Valerią. Na pewno jest z nią szczęśliwy.
-No tak, ale czegoś mi tu brakuje. Val jest miła i dobra, ale nigdy nie zastąpi mi mojej mamy.
-Kochanie. Twojej mamy nie da się   zastąpić. Była zawsze pogodna,niosła szczęście. Była jak wschodzące  słońce. Kiedy byłam smutna,zawsze potrafiła mnie pocieszyć. Ona była...była..
-Jest jak ty.-zapewniła Violetta-Od kiedy cię odnalazłam, czuję, że znowu mam coś, czego brakowało mi przez te wszystkie lata, bez mamy. Dzięki tobie, czuję jakby ona była ze mną.-powiedziała, po czym przytuliła ciotkę
-Nie mówmy już o tym, bo zaraz się popłaczę.-zaśmiała się blondynka.-Lepiej powiedz co u ciebie, u Leona, w Studio.
-Od kiedy Antonio odszedł,Studio nie jest takie jak kiedyś. Gregorio stał się dyrektorem i jest jeszcze gorszy niż przedtem. Oprócz tego Studio popadło w długi, uczniowie wypisują się. Myślę, że to koniec.-powiedziała smutno Violetta.
-Co do tego wszystkiego, to proszę.-kobieta podała kartkę papieru nastolatce
-Co to?
-Testament Antonia.
-Ale...
-Zanim zadasz jakiekolwiek pytanie, proszę przeczytaj.- ciotka uważnie obserwowała mimikę twarzy siostrzenicy podczas czytania. Po kilku minutach nastolatka podniosła głowę znad kartki i z żalem w oczach przytuliła się do cioci.
-Och, Angie. Tak mi przykro. Musiałaś pewnie to strasznie przeżyć.
-Spokojnie. Nie było tak źle.
-KOLACJA!-krzyknęła Olga z kuchni. Ciotka wzięła siostrzenicę pod ramię i razem zeszły na dół.
***
Podczas kolacji Angeles bardzo dużo dowiedziała się o Valerii i odwrotnie. Ona i jej szwagier poznali się na jednej z konferencji, gdzie Val była dziennikarką. Kobieta była bardzo ciekawa, jak to się nagrywa płytę. Sama zaklinała się, że nie potrafi śpiewać. Kiedy Louis i jego dziewczyna już mieli się zbierać,bo zrobiło się naprawdę późno, Angie poszła jeszcze do pokoju Violetty po torebkę,którą tam zostawiła. Kiedy wychodziła z pokoju, natknęła  się na Germana, który już wiedział, że rozmowa go nie ominie.
-Dalej czekam na odpowiedź.-zaczęła blondynka
-Jaką odpowiedź?- mężczyzna udawał głupiego
-Noo... Czy jesteś zazdrosny.
-Nie przypominam sobie, żebyś zadawała mi takie pytanie.-dalej brnął w swoje
-Skoro nie to nie. Do zobaczenia.-wyminęła go i już miała iść, kiedy on złapał ją za nadgarstki i przyciągnął do siebie, bardzo blisko. Dzieliły ich centymetry, kiedy on niemal szepnął:
-Tęskniłem za tobą dniami i nocami. Nie mogłem  pogodzić się z faktem, że wyjechałaś. Tak byłem zazdrosny.Byłem cholernie zazdrosny, gdy widziałem cię z tym facetem. Kochałem, kocham i będę cię kochać. I nic tego nigdy nie zmieni.-powiedział, po czym zaczął się przybliżać. Kiedy już miał zasmakować jej ust, ona odezwała się:
-German, my nie możemy. Oboje jesteśmy w związkach. Przepraszam.-wyrwała się z jego uścisku i uciekła w stronę drzwi wejściowych.
***
Było trochę Germangie, z czasem jego ilość będzie się zwiększać:)
Dzięki za miłe komy i zapraszam do polecenia bloga znajomym i nie znajomym :D

1 komentarz:

  1. Udało ci sie dzisiaj dodac, PODZIWIAM! rozdział jak zwykle C U D O W N Y *0* kocham takie ckliwe monenciki germangie jak ten na końcu :* super, czekam na nexta;)

    OdpowiedzUsuń