sobota, 2 maja 2015

Rozdział 2

Płacz małego dziecka roznosił się po pokoiku. Jeden z mężczyzn przebywających w nim, nieudolnie próbował uciszyć dziecko. Drugi zaś szukał po całym pokoju czegokolwiek, co mogłoby uśpić noworodka. Nagle na horyzoncie pojawił się ratunek. Brązowooka nastolatka stanęła w drzwiach, szybko oceniła sytuację i po chwili zaczęła działać. Odciągnęła mężczyzn od kołyski, po czym z jej ust wyleciał melodyjny głos:

A la nanita nana nanita ella, nanita ella
Mi niña tiene sueño bendito sea, bendito sea
A la nanita nana nanita ella, nanita ella
Mi niña tiene sueño bendito sea, bendito sea

Piosenka dźwięczała w jej głowie, ale nagle coś ją przerwało. Otworzyła leniwie oczy i oślepiło ją światło. Gdy już się do niego przyzwyczaiła, zapytała zachrypłym głosem:
-Co się stało?
-Straciłaś przytomność. To przez te emocje.-usłyszała głos Luisa,który nagle pojawił się przed nią i zaczął jeździć kciukiem po jej policzku ,i patrzeć na nią troskliwie. W tej chwili,przypomniała sobie, co się stało. Fala smutku uderzyła w nią,jak tsunami. Jej oczy stały się szklane i zaczęła płakać. Usiadła na kanapie,na której wcześniej leżała i przytuliła się do chłopaka. Po chwili dopatrzyła mu prosto w oczy i powiedziała:
-Luis,muszę wrócić do Buenos Aires.
-Dlaczego? Co właściwie usłyszałaś od tego gościa?- kobieta zaczęła mu wszystko tłumaczyć. Mówiła co usłyszała,o tym,kim był dla niej Antonio,że Studio ją potrzebuje.
-Muszę tam wrócić. Dla Violetty, Studio, dla...
-Dla Germana?-przerwał jej. Jednak znał ją dobrze. Wiedział, że jej uczcie do Germana nie zgasło,a on jej go nie zastąpi.
-Nie. German to już przeszłość.Ale...
-Ale wciąż go kochasz.
-Załatw mi bilety.
-Nie zostawię cię. Jadę z tobą.

TYDZIEŃ PÓŹNIEJ

Blondynka wyszła z blaszanego ptaka, w ktorym  przebywała najbliższe kilka godzin. Delikatny wietrzyk rozwiewał jej włosy. W końcu wróciła do swojego rodzinnego miasta. Zadzwoniła po taksówkę i razem ze swoim chłopakiem pojechała w stronę kancelarii adwokackiej. Dwa dni temu dostała telefon,że  jej ojciec spisał testament i chciała go przeczytać. Kiedy  dojechali do ceglanego budynku, pokonali szybko schody prowadzące na drugie piętro i po chwili pukali do dębowych drzwi. Otworzył im mężczyzna,na oko około czterdziestki,w okularach i granatowym garniturze. Zaprosił ich do środka,po czym powiedział:
-Jak wam minęła podróż? Mam nadzieję,że dobrze. Przejdźmy do rzeczy. Panno Angeles, pani ojciec pojawił się u mnie kilka dni przed swoją śmiercią i spisał testament. Oto on.- podał jej kartkę papieru,a po chwili ona zaczęła czytać:
-Kochana Angeles. Przepraszam,że dowiedziałaś się o swoim pochodzeniu w taki sposób, ale nie potrafiłem ci tego wyznać. Całymi latami,cierpiałem z tego powodu,ale wtedy zaczęliśmy razem pracować. Cieszyłem się,że mogę codziennie przebywać z moją ukochaną córeczką. Chcę, by pozostało po mnie coś co ty i następne pokolenia będziecie rozwijały. Dlatego,teraz, przy świadku,jakim jest notariusz Jorge Martin-Sol uroczyście przekazuję budynek oraz prawo do kierownictwa nad Studiem OnBeat mojej córce Angeles Saramego,zaś rolę dyrektora pełnić ma pan Pablo Galindo,mój bliski przyjaciel. Jest to moja ostatnia wola i w imię prawa zostać powinna spełniona. -kobieta przerwała czytanie by otrzeć twarz mokrą od łez,które kapały na kartkę. Po dokonaniu czynności,zaczęła znowu- Angie,słoneczko. Nie bądź smutna. Ludzie odchodzą i przychodzą,taka kolej życia. Mam nadzieję,że już niedługo,z góry będę mógł zobaczyć wnuczęta.-uśmiechnęła się do siebie.-Kiedy już wrócisz do studia,chciałbym,żebyś przeczytała wszystkim drugi list,który da ci notariusz. To takie pożegnanie. Wierzę,że studio pod twoją opieką,będzie jeszcze lepsze,niż teraz. Kocham cię,twój ojciec Antonio
Po krótkich formalnościach, para wspólnie postanowiła,że następnym kierunkiem,będzie dom Germana. Znaczy dom Violetty. Przecież przyjechała dla Violetty. Dla nikogo innego. Z myśli wyrwał ją Luis.
-Już jesteśmy. Iść z tobą?
-Jak chcesz.-odrzekła obojętnie
-To pójdę.
Położyła palec na dzwonku do drzwi. Zadzwonić,czy nie? Zdecydowała się na drugą opcję. Usłyszała krzyki. To German kłócił się z Violettą. Wyłapała, że ojciec znowu nie chce jej wypuścić z domu. Słyszała zdecydowane kroki pana domu. Trzy. Dwa. Jeden. Drzwi otworzyły się. Stali w nich German i Violetta z szeroko otwartymi oczami i wpół otwartymi ustami. Stali nieruchomo. Może jej nie poznali?
-Nie przywitacie się że mną?- zapytała,ale już po chwili została porwana w ramiona pana domu. Przytulił ją mocno i wydawało jej się,że zaczął cicho płakać.
-Em...Tato? Uważaj,bo zaraz połamiesz Angie wszystkie kości.-z tej chwili wytrąciła ojca Violetta,która już po chwili wisiała swojej cioci na szyi. German stał z boku zmieszany całym zajściem. Po chwili Angeles podeszła do niego i powiedziała:
-Też tęskniłam.- meżczyzna podniósł na nią wzrok, po czym pocałował w czubek głowy, jak wtedy, kiedy wyjeżdżała.
-Co to za krzyki?! Pali się, czy...- z kuchni wybiegł Olgita, trzymająca Ramallo za krawat,z patelnią w ręku-Oooch!Moja malutka Angeles wróciła! Kochanie,jak ja się za tobą  stęskniłam! Chyba w tym Paryżu nic nie jadłaś, taka chudziutka jesteś. O... A kim jest ten przystojniak, stojący w drzwiach?- Olga wyrzuciła z siebie słowa, niczym karabin maszynowy, ale przy ostatnim zdaniu wszyscy popatrzyli w stronę drzwi.
-To jest Luis.-złapała go za rękę.-Mój chłopak.
***
Po długiej przerwie jest rozdział. Zapraszam do komentowania!

3 komentarze:

  1. Super, super SUPER!!<3 NAJLEPSZY BLOG! ;* musisz troszke sie podreklamowac i zrob tak zeby tez mozna bylo dodawac komentarze z anonima bo ja wlasnie zeby to skomentowac mussialam sie logowac. Na pewno zmotywowalby cie wiecej milych komów :D jesli chcesz to moge udostepniac ten blog na innych stronach zeby zyskal popularnos :*
    Jeszcze raz ; mega cudowny blog o germangie (bo mam nadzieje ze sie pojawi ;)) wlasnie taki jak lubie ;* kiedy next?
    Ps komentarz bez ładu i składu ale jest xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję i jeszcze raz dziękuję:)
      Włączyłam komentarze dla anonimów i postaram się jeszcze pod reklamować. Jakbyś mogła, to śmiało udostępniaj:) Germangie będzie, już o to się nie martw!Jeśli chodzi o next, to może w tym tygodniu, ale niczego nie obiecuję.
      Do nexta,
      Chocolatelove

      Usuń
  2. Hejka! ;D
    Napisałaś, żebym wpadła, no to jestem :D
    I bynajmniej tego nie żałuję *o*
    Po 1) Masz bardzo uroczy wygląd bloga (nie mam na myśli Germangie w nagłówku, chociaż oczywiście też są słodcy ;3) a dokładnie podoba mi się czcionka jaką masz tu wszystko napisane ;D
    Po 2) Angie córką Antonia... tak, to jest ciekawy wątek ;)
    Po 3) Czemu Olga targa Ramallo za krawat, a w drugiej ręce trzyma patelnię? o.O Czy ona go bije? Przemoc w rodzinie?! Zadzwonić po policję?! Olga powinna mieć nadzór kuratora xD
    Po 4) Coś mi się widzi, że po słowach "Mój chłopak" pewien pan o czekoladowych oczach (bądź oboje...) dostanie ataku zazdrości ;D
    Świetny blog. Wciągające opowiadanie. Genialny rozdział
    Czego chcieć więcej?
    No tak... następnego rozdziału! :P

    OdpowiedzUsuń